Ulubieńcy marca

Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moimi ulubionymi produktami marca. Ostatnio pisałam o moich kosmetycznych faworytach w podsumowaniu 2014 , więc teoretycznie mogliby to być ulubieńcy pierwszego kwartału 🙂 Nie wynika to z mojego lenistwa, a raczej z tego, że nie w każdym miesiącu trafiam na jakiś hit 🙂 Przejdźmy zatem do rzeczy (kolejność jest przypadkowa):

1. Podkład Inglot Perfect Coverup w odcieniu 71

Możecie przeczytać o nim tutaj , więc nie będę zanudzała Was ponownie moimi wrażeniami. Dodam tylko tyle, że używam go codziennie od początku marca i dotarłam ledwie odrobinę za połowę opakowania, więc wydajność jest całkiem zadowalająca. Na dowód możecie zobaczyć poniżej zdjęcie obrazujące bieżący stan zużycia.

WP_20150408_007

2. Hasco- Lek Maść ochronna z witaminą A

Maść z witaminą A, potocznie zwaną maścią witaminową poleciła mi przyjaciółka przy okazji przesuszonych, przemarzniętych dłoni- pomogła właściwie już po jednym użyciu. Dla mnie jest to cudo kosmetyczno – apteczne za mniej niż 5 zł. Produkt o tak szerokim zastosowaniu, że nie śniło mi się o czymś takim nigdy. Zaczęłam od dłoni, potem okazało się, że znakomicie łagodzi objawy atopowego zapalenia skóry, a nawet sprawia, że wszystkie przesuszone, rozdrapane plamy znikają, a skóra jest w znakomitej kondycji (sprawdzone, przetestowane na młodym- w ciągu 5 dni pozbyliśmy się dzięki maści witaminowej poważnie rozdrapanych ran). Ostatnio, gdy przy zmianie wody moja twarz zareagowała dużymi i bolesnymi wypryskami również użyłam tego produktu smarując prawie całą twarz na noc. Rano podskórne wypryski były wyraźnie mniejsze, złagodzone i przestały boleć. Po kolejnej nocy to co miało się wygoić według moich prognoz w ciągu kilku dni prawie nie było widoczne. Nie wspominając o tym, że skóra była cudownie nawilżona, odżywiona, bez jakichkolwiek zaczerwienień czy plamek. Maści witaminowej używam również do stóp, na usta, ręce… jest bardzo uniwersalna i jest to produkt, który po prostu obowiązkowo trzeba mieć  w swojej kosmetyczce. Nie dość, że tani jak barszcz, to jeszcze o cudownych właściwościach. Jeśli chodzi o konsystencję to bardziej przypomina tłusty krem niż maść, ma lekko cytrynowy zapach- nie jest to może jakiś wyszukany aromat, ale przy takich właściwościach i cenie, zapewniam, że nie zwrócicie na to uwagi. Produkt do kupienia w każdej aptece za około 3-5 zł. Jeśli nie znacie, to polecam Wam go bardzo gorąco.

WP_20150408_001
3. Manhattan, Puder prasowany w odcieniu 0
Zupełnie przez przypadek i w ostatniej chwili przypomniałam sobie w Rossmannie, że potrzebuję puder matujący, najlepiej w kamieniu i tani, bo doszłam do wniosku, że wszystkie one są o kant tyłka rozbić i nie mam zamiaru inwestować nie wiadomo jakich pieniędzy w puder, który pewnie i tak nie będzie spełniał oczekiwań. I oto na horyzoncie pojawia się ON:

 

WP_20150408_002

Manhattan, za około 15 zł, w tandetnie plastikowym opakowaniu, dostępny w 8 odcieniach, w tym wybrany przeze mnie 0, czyli transparentny. W końcu, po przynajmniej 10 latach, znalazłam przypadkiem mój ideał! Jest cudownie jedwabisty, doskonale matuje, nie zostawia żadnego śladu (najczęściej puder w kamieniu osiada  na tych wszystkich mikro-włoskach na twarzy, ten tego nie robi) i już po pierwszym użyciu stał się moim numerem jeden.
WP_20150408_004

Po dwóch tygodniach odkryłak drugie dno… dosłownie 🙂 Okazuje się, że z prawie strony jest wysuwany jak szuflada pojemnik z gąbeczką 🙂
Nie zauważyłam go wcześniej, ani też nie skorzystałam z gąbeczki, więc nic nie mogę o niej powiedzieć, ponieważ zawsze używam pędzla.

WP_20150408_003

4. Alterra, Olejek do masażu migdały i papaja

Kolejny produkt pierwszy raz kupiony przypadkiem przy kasie tylko dlatego, że była promocja i z sympatii do innych produktów z Alterry. Kupiłam go wtedy za 9,99 zł, jego normalna cena to 17,99 zł za 100 ml. Powiem krótko- naprawdę warto się skusić. Używam go głównie na mokro, po prysznicu wmasowuję go w jeszcze mokrą skórę, a dopiero potem się wycieram (stosowanie jak zwykła oliwka do ciała). Pachnie pięknie cytrusami (tak, wiem, miała być papaja i migdały 😉 ), super się rozprowadza, aplikacja jest bardzo prosta i wygodna dzięki pompce no i jest mega wydajny. Stosuję go również do masażu, na suchą skórę i na tym polu także świetnie się sprawdza. Bardzo się polubiliśmy, bo jak każdy olejek jest produktem uniwersalnym, był także na moich włosach i dłoniach (skórki i paznokcie) i dał radę 🙂
Cena regularna może byc trochę odstraszająca jak za 100 ml, ale moim zdaniem warto. Duży plus należy się na pewno za skład produktu, a jeśli miałabym znaleźć minus to dałabym go za szklaną butelkę- łatwo się może wyślizgnąć z dłoni i rozbić robiąc niezły syf, jeszcze mi się to nie przytrafiło, ale znając moje zdolności biorę to pod uwagę. Skóra jest po nim nawilżona, jedwabista i chyba bardziej napięta, włosy w znakomitej kondycji (mieszam go na przykład ze zwykłą oliwą  z oliwek), skórki wyraźnie bardziej miękkie i nawilżone. Lubię produkty, które mają wiele zastosowań i są do tego skuteczne, dlatego olejek z Alterry ląduje w moich ulubieńcach i zagości na stałe w kosmetyczce.

alterra

5. Floslek, Żel ze świetlikiem lekarskim i aloesem, pod oczy i do powiek,o którym możecie przeczytać we wczorajszym wpisie.

Nie jest marcowych ulubieńców wielu, ale doszłam do wniosku, że wolę zrobić selekcję i polecić Wam to, czym jestem w 100% zachwycona, a powyższe produkty takie właśnie wywołały u mnie odczucia 🙂 Bardzo gorąco Wam je polecam i jak zwykle jestem ciekawa czy je znacie i jacy są Wasi ulubieńcy minionego miesiąca?

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Ulubieńcy marca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s