Lancôme Visionnaire Nuit

Wspominałam Wam jakieś 2 miesiące temu na profilu Facebookowym Smarowideł, o tym, że dostałam w Douglasie próbki nowych kremów Lancôme i krótko mówiąc krem na noc zrobił szał po jednym użyciu! Zakochałam się w tym co zrobił z moją skórą po jednej nocy. Od tamtej pory postanowiłam odkładać na niego fundusze, bo wiedziałam, że muszę go mieć. Los sprawił, że mam cudownego męża, który zna mnie jak własną kieszeń i wiedział, że w praktyce nigdy go sobie sama nie kupię, bo zawsze znajdą się ważniejsze wydatki, a ewentualne odłożone pieniądze  wydam na coś praktycznego, a nie zachciankę. I tym sposobem na trzydzieste urodziny urodziny dostałam  od Niego krem na noc Lancôme Visionnaire Nuit, o którym bardzo chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.

WP_20151004_002

 

Muszę przyznać, że pierwszy raz nie wiem od czego zacząć recenzję, więc chyba jednak będę się trzymać mojego sprawdzonego porządku 🙂

Opis producenta

Pierwsza pielęgnacja regenerująca na noc od Lancôme o innowacyjnej konsystencji żelu w olejku, która redukuje oznaki zmęczenia, delikatnie otulając skórę. Innowacyjna formuła zawierająca mikro kropelki olejku, zawieszone w odświeżającym i nawilżającym żelu, która topnieje pod palcami i pozostawia na skórze delikatne wykończenie, zapewniając długotrwałe uczucie komfortu.

Widoczne rezultaty:
Już od pierwszego poranka: skóra jest bardziej miękka w dotyku i wygląda na odżywioną.
Po czterech tygodniach: promienna i sprężysta cera.

Korzyści:
Gładkość, elastyczność i blask

Dziewczyny! To wszystko prawda! 🙂

Opakowanie

Produkt jest pięknie zapakowany w solidny, dosyć ciężki szklany słoiczek o pojemności 50 ml, w intensywnym granatowym kolorze. Na opakowaniu znajduje się minimum informacji umieszczonych białą, nienachalną czcionką. Do kremu dołączona jest szpatułka w tym samym kolorze, która umożliwia wygodne i higieniczne nabranie kremu z pojemniczka. Dodatkowo znajdziemy tam również ulotkę ze szczegółowym opisem produktu w kilku językach. Całość zapakowana jest oczywiście w kartonik i zafoliowana. Opakowanie bardzo mi się podoba, jest eleganckie i minimalistyczne, a ponadto jest dosyć ciężkie i solidne, za co ogromny plus, bo wręcz nie znoszę lekkich opakowań, które kojarzą mi się z bardzo niską trwałością i odpornością (być może tak nie jest, a jest to tylko jakieś tam moje wariactwo).

Created with Nokia Refocus

 

Zapach i konsystencja

Dokładnie tak jak napisał producent „żel w olejku”- ciężko tą jego konsystencję opisać jakoś jednoznacznie. Krem faktycznie sprawia wrażenie żelu lub lekkiej galaretki (być może będzie to widoczne na zdjęciu poniżej), ale już po zetknięciu ze skórą zaczyna się „roztapiać” niczym olejek. Jest bardzo jedwabisty, aksamitny, aplikowanie go to czysta przyjemność, konsystencja jest niesamowicie lekka, a jednocześnie jest to bardzo treściwy produkt. Do tego dochodzi niesamowity zapach, który jest dla mnie bardzo relaksujący i towarzyszy mi prawie do samego rana, jednak nie jest przy tym męczący czy drażniący. Wiem, że jest to kwestia subiektywna i komuś może to nie odpowiadać, ale  ja jestem wielką fanką zapachów Lancome’a (wspominałam o tym w recenzji mojego ukochanego podkładu). Szczerze mówiąc jeśli istnieją perfumy o zapachu tego kremu, bardzo chętnie weszłabym w ich posiadanie – wiem, maniactwo 🙂

Created with Nokia Refocus

Created with Nokia Refocus

Działanie

To co za chwilę napiszę można ująć w jednym prostym skrócie „och! ach!” 😉
Z racji tego, że nie sypiam tak dużo jakbym chciała i jakby potrzebował mój organizm, siłą rzeczy wygląd mojej cery rano nie pozostawia żadnych złudzeń. Visionnaire Nuit zmienił sytuację już po pierwszym użyciu, dalej wydaje mi się to niewiarygodne, ale po przebudzeniu (podkreślam – po jednym użyciu) moja skóra była miękka, jedwabista, gładka i przede wszystkim widocznie odżywiona, a nie taka szara i niewyspana jak zazwyczaj. Krem stosuję już blisko dwa miesiące codziennie i systematycznie i z każdym dniem moja cera wygląda znacznie lepiej. Doszło do tego, że zdarza mi się wyjść z domu bez podkładu (kto mnie zna ten wie, że to się raczej nie zdarzało). Visionnaire Nuit świetnie nawilża i odżywia moją skórę, uspokaja ją (nie zauważyłam żadnych nowych „niespodzianek” od kiedy go używam), subtelnie ujednolica jej koloryt i sprawia, że skóra wydaje się być bardziej wypoczęta. Oczywiście krem nie zastąpi odpowiedniej ilości snu, ale ten znacznie wspomaga jej nocną regenerację. Dodatkowo zauważyłam, że zaczerwienienia, które u mnie występują na nosie i w jego pobliżu na policzkach są znacznie mniej intensywne.
Krem pozostawia na skórze delikatne wykończenie j jakby otula ją, zapewniając jednocześnie bardzo długotrwałe odżywienie.

Cena

Tym sposobem doszłam do tego smutnego elementu wpisu, czyli ceny kremu. Jego kosz to około 379 zł za 50 ml. Dużo? Ano dużo niestety, ale na jego obronę powiem, że jest niesamowicie wydajny (ja w tej chwili nie wiem czy już dotarłam do połowy opakowania (po dwóch miesiącach codziennego stosowania) i w moim przypadku jest to trochę inwestycja w siebie, bo widzę, że Lancôme Visionnaire Nuit u mnie zdziałał cuda.

Reasumując

Doskonałość zamknięta w przepięknym opakowaniu. Czy kupię go ponownie? Nie wiem czy od razu jak mi sie skończy będzie mnie na niego stać, ale na pewno będę odkładać, aby znów mógł znaleźć się na mojej półce. Dla mnie to produkt doskonały. Jeżeli będziecie miały okazję wypróbować go, to gorąco do tego zachęcam. Cera jest dosłownie nie do poznania: cudownie odżywiona, nawilżona, zregenerowana 🙂

Na koniec jeszcze pozwolę sobie wkleić fragment reklamy, którą w jakiejś gazecie znalazłam, myślę, że trochę przybliży fenomen tego produktu:

WP_20151121_002 WP_20151121_003

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Lancôme Visionnaire Nuit

  1. Oj chyba już wiem co muszę dopisać do listy życzeń świątecznych 🙂 może i mój mąż zechce mi go sprezentować 😉 Szczególnie zachęca mnie fakt, że sprawdził się u Ciebie na zaczerwienia na nosie i policzkach. Bardzo często mam z tym problem a odkąd zaczęła się jesień problem powrócił.

    • Działa cuda:) wiem, że cały ten post ocieka tęczą, mlekiem, miodem i innymi dobrami, ale jest to naprawdę doskonały produkt. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby jakiś kosmetyk spowodował u mnie taką reakcję po użyciu próbki, a co dopiero po dwóch miesiącach codziennego stosowania 🙂
      Myślę, że spokojnie w Douglasie można poprosić o próbkę kremu, jest to w tej chwili chyba najbardziej promowany produkt Lancome’a, więc podejrzewam, że próbek nie brakuje.A warto przetestować samemu, bo jak, odpukać, by się u Ciebie nie sprawdził to miałabym ogromne wyrzuty sumienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s