Ulubieńcy grudnia

Już od dobrych kilku dni mamy styczeń, więc przyszła pora na ulubieńców grudnia. Patrząc na wcześniejsze moje wpisy, widać jak na dłoni, że niezbyt regularnie publikowałam wpisy z ulubieńcami, co w roku 2016 zamierzam zmienić. Sama wyczekuję tych wpisów na moich ulubionych blogach i filmów u moich ulubionych youtuberek, chętnie wypatruję nowości i bardzo często wypróbowuję produkty, które polecacie, więc może ktoś coś ciekawego podpatrzy u mnie? 🙂 Nie przedłużając przejdę już do rzeczy. Chociaż lista nie będzie długa, zdecydowałam się znowu podzielić ją na produkty pielęgnacyjne i kolorówkę, chociaż tej drugiej nie będzie wiele 😉

 

Ulubione produkty pielęgnacyjne w grudniu:

  1. Dermaglin- maseczka do skóry głowyWP_20151219_001Tak, wiem… grafik płakał jak projektował to opakowanie 😉 Jest koszmarne, przaśne a siano na głowie tej pani na pewno nie zachęca do zakupu! Coś mnie jednak podkusiło na zakup kilku saszetek, choć wcale nie są tanie (ok. 6 zł za opakowanie jednorazowego użytku). Zakup dokonany absolutnie w ciemno (nigdy nie słyszałam o tej maseczce) okazał się strzałem w dziesiątkę. Maskę aplikuje się na skórę głowy, produkt dosyć szybko zasycha (jak to glinka) i wbrew pozorom łatwo go zmyć. A efekty? U mnie ta maseczka robi cuda: włosy są gładkie, lśniące, sprężyste i coraz mniej zostaje ich na szczotce. Do tego wyraźnie mniej się przetłuszczają, a na tym szczególnie mi zależy, bo staram się myć je rzadziej niż dotychczas i udaje mi się co dwa, a czasem nawet co trzy dni. Poniżej jeszcze wrzucam zdjęcie drugiej strony opakowania, żebyście mogły zobaczyć co mówi o niej producent. Jak dla mnie rewelacja i zdecydowanie ten produkt bardzo często mi towarzyszył w grudniu. Opinie na wizażu są bardzo podzielone, ale jeśli chodzi o moją, subiektywna opinię to jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Wspomnę jeszcze na plus o naturalnym składzie, na który warto zwrócić uwagę.

    WP_20151219_002

  2. Ziaja Med Kuracja antybakteryjna- Krem redukujący trądzikCreated with Nokia RefocusKrem, którego skład jest fatalny (jak to Ziaja), sama chemia i zapychacze… A jednak! Działa! Nie wiem na czym polega fenomen produktów z serii Ziaja Med, ale są naprawdę skuteczne. Pamiętam, że już kiedyś mówiłam Wam o kremie dedykowanym dla osób z trądzikiem różowatym, który również bardzo dobrze się u mnie sprawdził przy walce z najzwyklejszym trądzikiem pod słońcem. I tutaj drugi raz miłe zaskoczenie. Krem nie ma jakichś szczególnych właściwości pielęgnacyjnych, bo jest ukierunkowany na konkretny problem. Kupiłam go zupełnie przypadkowo, chwytając się ostatniej deski ratunku. Niestety zawsze, gdy gdzieś wyjeżdżam, moja skóra reaguje fatalnie na zmianę wody informując mnie o tym bolesnymi wypryskami na twarzy. Pomimo tego, że pielęgnacja pozostaje ta sama, zmiana wody dla mojej skóry jak widać ma ogromne znaczenie. Nie pokładałam w tym kremie wielkich nadziei, liczyłam, że może chociaż odrobinę załagodzi te problemy skórne. Zdziwiłam się, bo już po pierwszej nocy wypryski były wyraźnie mniej zaognione, mniej bolesne i jakby zaczynały się goić. Dodatkowo ogromnym plusem jest to, że krem super pracuje z każdym podkładem, niezależnie czy to podkład w płynie czy mineralny, lekki czy mocno kryjący- pod każdym z nich zachowywał się wzorowo. Ogólnie nie lubię Ziaji, ich produkty mają fatalne składy, ale coś jest w tych kremach z serii Ziaja Med- to już drugi, który sprawdził się u mnie doskonale 🙂 Oczywiście produkt nie ma żadnego zapachu (jeszcze tego by brakowało na i tak już długiej liście składników), nie podrażnia, nie uczula, koi skórę, poprawia jej stan i przyspiesza gojenie obecnych już wyprysków i zapobiega powstawaniu nowych. Ogólnie, sama nie wiem jak to się stało, ale jestem bardzo na tak i ten produkt chyba na stałe u mnie zagości 🙂
  3. Avon Oczyszczające plastry w żeluCreated with Nokia RefocusBardzo fajna formuła plastrów w żelu, która wyjątkowo przypadła mi do gustu. Wystarczy wycisnąć trochę bardzo gęstego żelu z tubki i nałożyć na wybrane miejsce (u mnie głównie jest to nos, bo tam mam duży problem z widocznymi porami, które są zanieczyszczone). Żel zastyga (nie wiem niestety w jakim czasie, bo zwykle nakładam go podczas oglądania jakiegoś serialu, więc plus/minus trzymam plaster na nosie 30-40 minut), po dokładnym wyschnięciu powoli odrywam plaster i mogę „podziwiać” co kryła moja przecież tak dokładnie oczyszczana skóra… Ble! Plasterek fajnie chłodzi, doskonale wyciąga wszystko czego chcemy się pozbyć, nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Zdecydowanie kupię ponownie.
  4. Rival de Loop Tonik pielęgnacyjny do twarzyCreated with Nokia Refocus
    Co tu dużo mówić o toniku? Dobry, tani produkt 🙂 Dobrze oczyszcza cerę, nie podrażnia, nie uczula, przywraca skórze równowagę, nawilża, ma dobry skład, odświeża, tonizuje, koi skórę, nie pieni się i słyszałam, że przelany do butelki z atomizerem świetnie sprawdza się jako fixer, ale tego nie mogę potwierdzić, bo nie próbowałam. Gorąco polecam, dostępny w każdym Rossmannie za dosłownie kilka złotych. Ja swój, żeby nie skłamać kupiłam za około 4 zł.Ulubione produkty do makijażu w grudniu:

    1. Avon, Szminka w kredce w odcieniu Raspberry Rush

    Created with Nokia Refocus

    Producent mówi, że ta szminka m.in nadaje ustom głęboki, kremowy i trwały kolor o wysokim połysku i pozostawia na ustach uczucie nawilżenia, ale… jak wiecie byłam przez jakiś czas konsultantką Avonu i zdążyłam poznać ich produkty i doskonale wiem, że wszystkie pomadki w kredce, które mają są o wykończeniu matowym, a jak to zwykle z matowymi pomadkami bywa można zapomnieć o jakimkolwiek nawilżeniu 😉 Kupiłam ją świadomie, bo bardzo chciałam matowej, w miarę trwałej pomadki o ładnym, intensywnym odcieniu malinki i tylko dlatego wylądowała w ulubieńcach.

    WP_20160107_002

    Jeśli sugerowałabym się opisem, trafiła by do bubli 🙂 Bo jej aplikacja nie ma nic wspólnego z kremową konsystencją, wręcz przeciwnie jest sucha, matowa i dosyć tępa. Taką właśnie chciałam i taka mi odpowiada, bo kremowych pomadek mam na pęczki i jedno mi w nich przeszkadza- znikoma trwałość. Ta skubana trzyma się wiele godzin na ustach i znika w miarę równomiernie 🙂 Niestety, tradycyjnie moje beznadziejne zdjęcia nie oddają zupełnie tego pięknego, głębokiego i bardzo intensywnego koloru.

    2. Bell Hypoallergenic korygująca maskara do brwi

     

    Created with Nokia Refocus

    Maskara do brwi to kolejny produkt Bell, który mnie zachwycił. Posiada małą, precyzyjną spiralkę, dzięki której aplikacja przebiega szybko i sprawnie. Ubytki uzupełniam kredką, a całość utrwalam właśnie tą maskarą, która idealnie „trzyma” wszystkie włoski, tak jak je ułozę i dodatkowo je przyciemnia (dostępna jest w trzech kolorach, tak więc myślę, że każdy bez problemu znajdzie coś dla siebie). Jest bardzo rzadka, przez co niebywale wydajna, myślę, że starczy mi jeszcze na baaardzo długo. Jak zwykle w przypadku produktów Bell cena jest bardzo atrakcyjna- ja swoją kupiłam jeszcze dodatkowo w promocji i zapłaciłam 11,90 zł, cena regularna w Rossmannie to chyba około 17 zł.

    3. Lily Lolo Podkład mineralny w odcieniu Blondie

     

    WP_20151203_004

    To była miłość od pierwszego użycia 🙂 Generalnie pokochałam podkłady mineralne, ale tego z Lily Lolo nigdy wcześniej nie używałam. Zachwyciło mnie wszystko począwszy od zakupu, a konkretnie na stronie dostępna jest bardzo precyzyjna tabela, dzięki której bez najmniejszego problemu dobrałam swój kolor. Jego aplikacja jest łatwa i przyjemna, produkt bardzo drobniutko zmielony, daje bardzo naturalny efekt i jedwabiste wykończenie. Bez problemu można nim uzyskać również mocniejsze krycie (nie tracąc tego naturalnego efektu), dokładając kolejne warstwy. Słuchajcie, ten produkt można nawet nakładać po ciemku- nie da się nim zrobić sobie krzywdy. Na pewno będzie w najbliższym czasie jego dokładna recenzja, a póki co polecam Wam wpis na blogu Maria-N dotyczący tego właśnie podkładu mineralnego 🙂

    4. Beauty Blender

     

    WP_20151228_002

    I na końcu moja wisienka na torcie czyli Beauty Blender, który skradł moją makijażową duszę! 🙂 Fenomenalny produkt i już teraz dla mnie niezbędny. A więcej na jego temat możecie przeczytać w moim poprzednim wpisie. Jeszcze raz bardzo Wam go polecam, szczególnie jeśli aplikacja jakiegoś podkładu czy korektora sprawia Wam dużą trudność – moją pięta achillesową jest, przepraszam był Revlon Color Stay 🙂

    I to by było na tyle, jeśli chodzi o produkty, które towarzyszyły mi codziennie lub prawie codziennie w grudniu. Jeśli chodzi o kolorówkę, jest tego niewiele, ale używałam głównie produktów, o których wcześniej Wam pisałam, więc nie było sensu powielać tego, co było np. w ulubieńcach listopada. Jestem ciekawa Waszych ulubionych grudniowych produktów i mam nadzieję, że podzielicie się nimi w komentarzu 🙂

     

     

     

 

Reklamy

11 uwag do wpisu “Ulubieńcy grudnia

  1. Dzięki za polecenie mojego wpisu 🙂 Ja pokochałam ten podkład od pierwszego użycia 🙂 I nie chcę żadnego innego 🙂 Po głowie chodzi mi tez zakup tej maski Dermaglin, bo już kolejną pozytywną opinię jej widzę.

  2. Niestety, ale ten tonik Rival de Loop Tonik mi się nie sprawdził:( A szkoda, bo niektóre produkty Rival de Loop są naprawdę dobre i za rozsądną cenę. Mimo wszystko fajnie, że Tobie się sprawdza i wylądował w Twoich ulubieńcach grudnia:))))

    • Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził, ale wybór produktów mają tak duży, że z pewnością każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

  3. Przyjaciółka bardzo sobie chwaliła maseczkę do skóry głowy, może nawet tą samą 😉 Jak tylko zobaczę gdzieś w sklepie to również sobie ją kupię.
    Reszty kosmetyków nie znam.

    • Z tego co pamiętam kupiłam ją w Auchan. Szczerze mówiąc nie widziałam jej nigdzie, ale opakowanie jest tak fatalne, że może nie jest zbyt eksponowana w drogeriach 😉

  4. Też jestem pełna podziwu dla kosmetyków Ziaji, niektóre naprawdę przerażają składem, a w większości spełniają swoją funkcję:) CO do maski, nie miałam, ale chyba zwróce na nią uwagę, tonik stosowałam, jednak mnie nie przekonał i na pewno nie jest dostosowany do mojej cery:/

  5. Podobnie jak Ciebie szata graficzna maseczki Dermaglin do skóry głowy nie zachwyca, ale także kiedyś się na nią skusiłam i również podbiła moje serce swoim działaniem 🙂 Kredka w takim malinowym odcieniu ostatnio i za mną „chodzi”. Może więc całkowicie świadomie skuszę się na Twojego ulubieńca nie spodziewając się oczywiście nawilżenia. A beauty blender na pewno w najbliższym czasie wyląduje w moim zakupowym koszyku. Czuję się skutecznie zachęcona już ostatnim wpisem i właściwie nie wiem dlaczego do dzisiaj go jeszcze nie posiadam 😉 Czas szybko to nadrobić 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s