Evree Deep Moisture- głęboko nawilżający balsam do ciała

Zrobiło się chłodno, w domach i biurach coraz częściej korzystamy z dobrodziejstw centralnego ogrzewania, więc postanowiłam Wam przypomnieć o nawilżaniu skóry. Oczywiście mam nadzieję, że pamiętacie o tym ważnym etapie w pielęgnacji nie tylko zimą 🙂

Balsam, który chcę Wam dzisiaj przybliżyć nie jest nowością ani w drogeriach ani w mojej łazience (już co najmniej 5 opakowań za mną i moimi domownikami), ale uznałam, że warto się nim podzielić z innymi, bo jest to na prawdę bardzo dobry produkt.

Mowa o głęboko nawilżającym balsamie do ciała z Evree.

WP_20151027_001

Opis producenta

Emolienty roślinne zawarte w balsamie przywracają prawidłowe funkcje skóry. W połączeniu z bogactwem składników aktywnych wspierają naturalne zdolności regeneracyjne naskórka.

Skoncentrowana formuła – dobrze się wchłania.
SKŁADNIKI AKTYWNE:

  • olejek canola
  • Hydromanil ™
  • urea
  • masło shea

DZIAŁANIE:

  • zapewnia długotrwałe i natychmiastowe nawilżenie
  • tworzy film okluzyjny chroniąc przed utratą wody z naskórka
  • przywraca sprężystość i elastyczność
  • odżywia i wygładza

I tym razem nie mam nic do dodania do opisu producenta 🙂

 

Opakowanie

Opakowanie nie różni się zbytnio od tego typu produktów, wykonane jest z niezbyt twardego tworzywa. Całe w kolorze niebieskim, czyli spójnie z pozostałymi produktami z serii, za co ode mnie duży plus. Bardzo łatwo odnajduję wszystkie interesujące mnie produkty, ponieważ chociaż design jest bardzo prosty, to jednak całość bardzo charakterystyczna. Opakowanie jest miękkie, nie ma problemu z wydobyciem produktu, a pod sam koniec i tak już tradycyjnie je przecinam. Zamykanie na zatrzask, na nieco wątłych zawiasach, które u mnie najczęściej się urywają, ale kompletnie mi to nie przeszkadza, gdy pomyślę o wszystkich zaletach tego balsamu. Pojemność to 400 ml.

Zapach i konsystencja

Pierwsza informacja, o której muszę wspomnieć i którą również producent umieścił na opakowaniu to niezwykle wydajna formuła (jest to zresztą cecha chyba wszystkich produktów Evree), jeżeli miałabym to jakoś zobrazować, to powiedziałabym tak: ilość balsamu wielkości orzeszka laskowego wystarcza mi na całą nogę (łydka i udo). Produkt ma lekką konsystencję (ale nie lejącą), doskonale się rozprowadza, szybko się wchłania i nie zostawia żadnego nieprzyjemnego filmu na skórze. Zapach jest przecudowny, uwielbiam go, ale wiadomo, jest to bardzo indywidualna sprawa.

Działanie

Słuchajcie dziewczyny, ten balsam nie ma wad! 🙂 Wiem, odważna teza, ale zużywam już w tej chwili chyba 5 opakowanie i serio nie ma się do czego przyczepić. Jak wspomniałam wyżej, produkt ma niesamowicie wydajną formułę, lekką konsystencję, nie pozostawia na skórze żadnej nieprzyjemnej warstwy, dzięki czemu właściwie od razu po aplikacji możemy się ubrać. A z rzeczy bardziej istotnych, na pewno należy zwrócić uwagę na skład produktu, w którym nie znajdziemy parabenów, barwników czy olejów mineralnych, a w zamian za to między innymi mocznik czy masło shea. Balsam skutecznie i długotrwale nawilża, zmiękcza i uelastycznia skórę. Nawet jeśli czasem zapomnę lub najzwyczajniej w świecie nie chce mi się smarować, moja skóra utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia. Znowu odnośnikiem będą moje łydki, które jako jedyna część ciała zazwyczaj najbardziej się przesusza. Balsam świetnie się sprawdza również po depilacji, nie podrażnia ani nie powoduje pieczenia czy swędzenia. Dodatkowo ogromnym plusem jest również to jak reaguje atopowa skóra naszego małoletniego współlokatora- jest absolutnie uspokojona, nawilżona i nie ma konieczności stosowania żadnych leków.Balsam Evree jest głównym produktem pielęgnacyjnym dzieciaka z atopowym zapaleniem skóry- to chyba świadczy samo za siebie. Używaja go wszyscy domownicy, a ja powiem szczerze, że chyba tylko twarzy nim nie smaruję 🙂 Sprawdza się super również do stóp czy do rąk i ukoił w wakacje moją poparzoną górskim słońcem skórę. No po prostu ideał i bardzo gorąco Wam go polecam, nawet jeśli macie wrażliwą skórę, skłonną do podrażnień czy nawet AZS.

Cena

Najczęściej kupuję go w Rossmannie i jego cena regularna to 19,99 zł, ale czasem kosztuje 16,99 zł lub 10, 99 zł. Myślę, że jest wart nawet ceny regularnej, bo nie dość, że doskonały to jeszcze wydajny.

Reasumując

To miłość od pierwszego użycia, idealny pod każdym względem, kupuję go regularnie i kupować będę, jest stałym bywalcem na naszej łazienkowej półce 🙂

P.S. Balsam tworzy całkiem zgrany duet z kremem do rąk z tej samej serii, który na pewno znajdzie się w ulubieńcach listopada 🙂

WP_20151006_004

 

Reklamy

Aktywny żel do nóg zmęczonych

Dzisiaj chcę Wam przybliżyć produkt, który nie do końca jest kosmetykiem, bliżej mu do leku ze względu  na możliwość zakupu w aptekach i przynoszoną ulgę zmęczonym nogom. Uznałam jednak, że warto się z nim zapoznać, zwłaszcza teraz, kiedy na zewnątrz jest upalnie.

WP_20150724_008
Aktywny żel do nóg zmęczonych i obolałych, o działaniu kojącym i odświeżającym produkowany jest przez Donum Naturea II S.C. (sama nie wiem po co ta informacja 😉 ), a jego producent na opakowaniu informuje nas, że produkt:

„Zawiera bogaty we flawonoidy naturalny wyciąg z kasztanowca, miłorzębu i babki lancetowatej, które działają przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo.
Poprawia ukrwienie skóry, uszczelnia drobne naczynka krwionośne zmniejszając ich skłonność do pękania. Szybko usuwa zmęczenie i daje uczucie odprężenia. Intensywnie nawilża skórę, skutecznie łagodzi podrażnienia i zapobiega ich powstawaniu.”

Jeśli chodzi o cenę tego produktu,to kupiłam go w aptece za 7,90 zł, zaś jego regularna cena to około 15 zł. W tej cenie otrzymujemy przezroczysty żel w dosyć miękkiej tubie o pojemności 200 ml.

WP_20150724_009

Nie obiecywałam sobie wiele po tym żelu, ponieważ choruję na przewlekłą niewydolność żył i jedyne co mogę zrobić to nie zapominać o zażywaniu leków przeciwzakrzepowych. Żadne maści, kremy czy inne produkty nie mają wpływu na moje schorzenie, ale mogą przynieść ulgę, zwłaszcza w upalne dni. No i na tym polu żel sprawdza się bardzo fajnie. Skład produktu jest dosyć krótki, zaledwie 8 pozycji, a wśród nich wyciąg z kasztanowca, miłorzębu i babki lancetowatej oraz chłodzący mentol. To wszystko sprawia, że w ciągu kilku minut po aplikacji czuję się, jakby ktoś zabrał wielki ciężar z moich nóg, a poprzez delikatne chłodzenie ból przestaje być odczuwalny, a ewentualne obrzęki zmniejszają się. Muszę przyznać, że przy regularnym stosowaniu (czyli przynajmniej raz dziennie) upały nie doskwierają mi aż tak i nogi bolą mnie zdecydowanie rzadziej. Żel sam w sobie jest przezroczysty, bez jakiegoś wyraźnego zapachu,  stosunkowo szybko się wchłania, jest wydajny i nie pozostawia plam na ubraniach. Jedyny minus to delikatna lepkość na skórze, którą po sobie pozostawia, ale jest to do zaakceptowania, bo w zamian dostajemy ulgę 🙂 Spokojnie, z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt każdej osobie, która wykonuje siedzącą pracę i odczuwa dolegliwości z tym związane. Na pewno kupię go ponownie i myślę, że warto go mieć na swojej półce.

Geomar – zmiękczający peeling do ciała

Dziewczyny! Znalazłam ideał! Nie zdarzyło mi się, żeby 10 minut po pierwszym użyciu pisać recenzję produktu i w dodatku taką, która będzie jedną wielką laurką 🙂 Od razu z góry zapewniam, że nikt mi nie zapłacił za to, co za chwilę przeczytacie 🙂

Mam zaszczyt przedstawić Wam zmiękczający peeling do ciała o uwodzicielskim zapachu truskawki. Kupiłam go dzisiaj w Douglasie za cenę niemałą i w drodze do domu miałam ogromne wyrzuty sumienia, że zapłaciłam tyle za zwykły scrub do ciała. W moich myślach nawet padło stwierdzenie „bezmyślna durnoto, to samo będziesz miała robiąc domowy peeling”… Spieszę wyjaśnić jak to się  stało, że wyrzuty sumienia zniknęły i absolutnie nie żałuję tego zakupu. Ba! powiem więcej, na pewno kupię go ponownie, bo jest znakomity. A peelingi domowe, chociaż byłam ich wielką fanką, mogą się schować.

WP_20150415_006

Opis producenta

 

Truskawkowy, zmiękczający peeling do ciała to produkt złuszczający, który delikatnie usuwa martwe komórki i zanieczyszczenia skóry, pozostawiając ją miękką, gładką i nawilżoną. Składniki naturalnego pochodzenia (sól morska i piasek wulkaniczny) wraz z witaminami i ekstraktem z truskawek (naturalnie bogatym w antyoksydanty) pomagają redukować widoczne oznaki upływającego czasu. Działanie składników aktywnych: Sól morska i piasek wulkaniczny oraz pestki truskawek– odnawiają skórę poprzez delikatne działanie złuszczające; Olejek jojoba i olejki zmiękczające– odżywiają skórę pozostawiając ją miękką w dotyku; Ekstrakt z truskawek– optymalizuje naturalny odcień i witalność skóry, Oligoelementy z Morza Martwego– przywracają blask i sprężystość skórze. Podczas aplikacji unoszą się świeże i soczyste nuty zapachowe truskawki, pozostawiając skórę otuloną słodkim i smakowitym zapachem.

Cóż mogę powiedzieć oprócz tego, że TO WSZYSTKO PRAWDA! 🙂

WP_20150415_007
Opakowanie

Produkt otrzymujemy w plastikowym, zakręcanym słoiczku o pojemności 600 g. Przed wylaniem się produktu w drodze ze sklepu do domu zabezpieczała przezroczysta folia. Do kosmetyku dołączona jest niewielka, plastikowa szpatułka, która służy do mieszania produktu, ponieważ składniki ścierające osiadają, a na powierzchni pozostaje część „wodna”. Po dokładnym wymieszaniu produkt jest gotowy do użycia. Jeśli chodzi o design opakowania, to niezbyt przypadł mi do gustu, ale tutaj doskonale sprawdza się powiedzenie: „liczy się wnętrze”.

WP_20150415_008

Zapach i konsystencja

Częściowo opowiedziałam już o konsystencji, ale dopowiem jeszcze, że po wymieszaniu peeling jest gęsty i treściwy. Dodatkowo jest bardzo wydajny, bo już niewielka ilość wystarczy, aby dokładnie zedrzeć niepotrzebny nam do niczego, martwy naskórek. Jeśli chodzi o zapach, to jest obłędny! Gdyby nie fakt, że to scrub do ciała, spokojnie można by go wziąć za sorbet truskawkowy. Cudowny jest ten zapach, chyba właśnie przez to, że nie jest ani trochę chemiczny. Dla mnie pachnie latem i owocowym orzeźwieniem. Bardzo żałuję, że technologia jeszcze nie pozwala mi na przekazanie Wam tego wspaniałego zapachu.

WP_20150415_009

Działanie

Peeling Geomar rewelacyjnie zmiękcza skórę, nawilża, doskonale usuwa martwy naskórek. Robi dokładnie to, co powinien robić dobry scrub, ale od innych peelingów odróżnia go także to, że daje sobie radę nawet ze stopami. Nie ukrywam, że mam manię jakąś dotyczącą stanu moich stóp i rzadko kiedy czuję się usatysfakcjonowana po wszelkich zabiegach pielęgnacyjnych, dalej są dla mnie zbyt twarde. Pierwszy raz dzisiaj określiłam je mianem „mięciutkich stóp”! To, że jestem usatysfakcjonowana działaniem tego peelingu to za mało powiedziane, jestem nim zachwycona! Moje stopy już po jednym użyciu są cudownie miękkie, gładkie, jedwabiste w dotyku, no po prostu REWELACJA! 🙂
Może wyda Wam się dziwne, że tak się skupiam na stopach, a piszę o peelingu do ciała. Jest tak dlatego, że jest to dla mnie najbardziej problematyczna część ciała i jeśli tu zobaczyłam tak spektakularny efekt, to jestem przekonana, że ten scrub poradzi sobie ze wszystkim. Żaden peeling domowej roboty (kawowy czy cukrowy) nie może się równać z tym produktem. Bardzo gorąco wam go polecam, jestem pewna, że bardzo Was zadowoli 🙂

Cena

Tak jak wspomniałam na początku, nie jest mała, wręcz może się wydawać absurdalna, ale zapewniam, że warto. Kupiłam go dzisiaj w Douglasie za 49 zł, jego cena regularna to 69 zł.

Reasumując

Cudo! Tak jednym słowem mogę określić ten kosmetyk. Na pewno go jeszcze kupię, chociaż patrząc na ilość jaką dzisiaj zużyłam i pojemność opakowania, nie sądzę, żeby prędko się skończył.

 

A Wy znacie ten produkt? Zdarzyła Wam się kiedyś taka kosmetyczna miłość od pierwszego wejrzenia? Zachęcam do komentowania i jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i historii kosmetycznych miłości 🙂

Isana – granat i figa – krem do ciała

Moje drogie,  bez zbędnych ceregieli przedstawiam Wam bardzo przyjemny krem do ciała marki Isana. Wstępnie już o nim wspominałam w poście dotyczącym zakupów w Rossmanie (KLIK ), a dzisiaj chciałam Wam trochę o nim opowiedzieć. Myślę, że dobra na to pora, bo stosuję go codziennie od dnia zakupu i właściwie już mam wyrobioną opinię na jego temat. Jeśli jesteście ciekawe moich wrażeń, zapraszam do dalszej lektury.

 

Opis producenta
Isana krem do ciała Owoc Granatu i Figa został specjalnie opracowany do pielęgnacji skóry suchej. Bardzo skutecznie działający pantenol pomaga utrzymać równowagę wilgotności skóry i w ten sposób chroni ją przed wysuszeniem. Ekstrakt z owocu granatu wzmacnia to działanie i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Specjalna formuła pielęgnacyjna zawierający pełny witamin ekstrakt z figi i bogate w składniki masło shea rozpieszcza skórę, a łagodny zapach kremu uwodzi zmysły. Krem do ciała dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania, nie pozostawiając klejącej warstwy na skórze. Bez olejów mineralnych, silikonów i parabenów.

 

Opakowanie

Produkt sprzedawany jest w dużych, plastikowych, zakręcanych słoiczkach o pojemności, uwaga! 500 ml. Opakowanie nie stwarza wrażenia zbyt odpornego, więc po usunięciu folii ochronnej, nie odważyłabym się zabrać go ze sobą w podróż. Poza tym drobnym mankamentem, nie mam żadnych uwag dotyczących opakowania. Na pewno plusem jest to, że nie będzie żadnego problemu ze zużyciem kosmetyku do samego końca.

 

Zapach i konsystencja

Krem ma bardzo lekką konsystencję, nawet rzekłabym, że jest lejąca i bardziej przypominająca balsam niż krem. I tutaj chyba jego największa zaleta- kosmetyk jest niewyobrażalnie wydajny! Spotkałam się z opiniami, że wręcz przeciwnie- nie jest wydajny i fatalnie się wchłania- muszę je obalić i spieszę wyjaśnić dlaczego. Uważam, że osoby, które tak twierdzą aplikowały zbyt dużą ilość kosmetyku, stąd takie opinie. Przy pierwszym użyciu również nabrałam solidną ilość kremu i okazało się, że wsmarowuję, wsmarowuję, a on nadal się nie wchłania. Następnym razem postąpiłam roztropniej przy aplikacji i okazuje się, że wystarczy na prawdę niewielka ilość produktu, aby wysmarować całe ciało. Dla przykładu, na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć niewielką ilość kremu na mojej dłoni (aby zaprezentować Wam mniej więcej jego konsystencję) i dokładnie tyle ile widać na fotografii wystarczyło mi na wysmarowanie całej ręki, nie dłoni, całej ręki od nadgarstka do ramienia 🙂 O zapachu, powiem krótko, jest cudowny, świeży, owocowy, dla mnie idealny zarówno na początek dnia po porannym prysznicu jak i na noc, gdy już chcę się odprężyć. Zapach nie utrzymuje się jednak długo, dlatego nie ma ryzyka, że będzie się gryzł z perfumami.

WP_20150209_002Działanie

Kupując ten krem nie spodziewałam się wiele, kierowałam się niską ceną, dużą pojemnością i liczyłam na piękny zapach. A dostałam więcej, bo krem naprawdę fajnie nawilża, nie podrażnia (stosuję go również po depilacji) i chyba troszeczkę ujędrnia skórę, bo mam wrażenie, że jest bardziej napięta, dobrze nawilżona. Widzę to zwłaszcza na nogach, na których, niestety, skóra zamienia się w pergamin, jeśli zapomnę o balsamie do ciała. Na reszcie ciała, nie widzę jakiejś specjalnej różnicy, ale to tez dlatego, że nie mam problemów z przesuszaniem nigdzie poza nogami. Żałuję, że nie mogę Wam pokazać zdjęcia moich łydek „przed” i „po”, bo było by widać spektakularną różnicę. Niestety zdjęcia nie zrobiłam, bo nie spodziewałam się żadnego efektu „po”. Mój błąd.

 

Cena

Produkt nabyłam w Rossmannie w cenie promocyjnej 5-6 zł, cena regularna oscyluje w okolicach 9- 10 zł. Więc nawet nie ma tutaj nad czym dyskutować, cena jest bardzo przystępna, a produkt wart zakupu.

Reasumując

Gorąco polecam ten produkt. Bardzo przyjemnie się go używa, daje uczucie ulgi w przesuszonych miejscach, nie podrażnia, nawilża, pięknie pachnie, doskonale się wchłania i co ważne, po aplikacji w ciągu kilku minut można się ubrać. Krem nie zostawia żadnego filmu na skórze, tylko wchłania się całkowicie pozostawiając skórę gładką i jedwabistą w dotyku. Kupię go na pewno ponownie, tylko pytanie kiedy się skończy 😉 Używam go od 12 dni codziennie (dwa razy dziennie) i jak widać na wcześniejszym zdjęciu nie ubywa go, co mnie bardzo cieszy. Reasumując jest to dobry krem do ciała, który warto wypróbować- może Wam też się spodoba?

Zakupowo w Rossmannie

Dzisiaj będzie króciutko, chciałam Wam tylko przedstawić co fajnego wczoraj upolowałam w Rossmannie 🙂 A polowałam natchniona recenzjami na Waszych blogach 🙂 I tym sposobem kupiłam:

1. Maskę do włosów z Alterry (aloes i granat)
Akurat trafiłam na promocję za 5,99 zł, więc chytrze wzięłam dwie 🙂

WP_20150129_003

 

 

 

 

 

 

 


2. Krem do ciała Isana Granat i figa

Kosztował z tego co pamiętam też około 5-6zł, a opakowanie ma 500ml pojemności.

WP_20150129_001

 

 

 

3. Płyn micelarny Garnier 3 w 1
Pisałam jego recenzję , a potem znalazł się w ulubieńcach roku 2014 . Kosztował 17,99 zł.

4. Eveline odżywka wybielająca do paznokci (cena: około 12zł)

5. Eveline korektor kryjąco- rozświetlający (cena: w granicach 15zł – nie pamiętam niestety)

WP_20150129_004

 

 

 

 

 

 

 

 

I to by było na tyle, niedługo pewnie opiszę pierwsze wrażenia ze stosowania zakupionych produktów. Wczoraj już użyłam pierwszy raz odżywki, bez żadnego lakieru i póki co ładnie wygląda na paznokciu, zobaczymy jakie przyniesie efekty. Korektora dzisiaj tez użyłam, ale niestety moje pierwsze wrażenie nie jest najlepsze- ma bardzo słabe krycie lub za słabe jak na moje cienie pod oczami, no ale zobaczymy po dłuższym użytkowaniu. Do przeczytania! 🙂