Biovax Intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych

Wracam do Was dzisiaj z recenzją intensywnie regenerującej maseczki do włosów słabych ze skłonnością do wypadania z firmy Biovax. Kupiłam ją pod koniec kwietnia i od tego czasu używam regularnie, zatem po blisko 3 miesiącach stosowania jestem gotowa, aby trochę Wam o niej opowiedzieć.

WP_20150724_001
Opis producenta

Pozwolę sobie w tym miejscu pokazać Wam zdjęcia opakowania, ponieważ wszystkie niezbędne informacje zostały na nim umieszczone, za co wielki plus ode mnie.  Zazwyczaj pełne informacje możemy znaleźć na stronie producenta lub na dodatkowym tekturowym opakowaniu, które ląduje w koszu. Tutaj mamy wszystko pod ręką.

WP_20150724_003
WP_20150724_004
WP_20150724_005
WP_20150724_006

WP_20150724_007

Opakowanie

Maskę otrzymujemy w dużym plastikowym opakowaniu o pojemności 500 ml. Wiem, że dostępna jest również w mniejszym – 250 ml oraz jednorazowych saszetkach, niestety nie wiem jaką mają pojemność. Całość zapakowana jest w kartonowe pudełko, a w środku dołączony jest foliowy czepek z gumką. Opakowanie ma wieczko na zatrzask- zdecydowanie bardziej wygodne niż gdyby była tam zakrętka. Wieczko początkowo było przytwierdzone do całości, niestety moje już jest osobno (oderwało się), a szkoda, bo było to bardzo wygodne.
Jak widać na zdjęciach,  wygląd opakowania jest bardzo prosty i estetyczny, pozostający w naturalnej kolorystyce (brąz i zieleń).

Zapach i konsystencja

Maska jest w lekko niebieskawym kolorze (zdjęcie nie do końca to oddaje), o dosyć kremowej i zwartej konsystencji, nie spływa z włosów, ani „nie ucieka” z rąk, przez co aplikacja przebiega bezproblemowo. Zapach nie przypadł mi do gustu, jak dla mnie pachnie trochę jak szare mydło i niestety ten zapach utrzymuje się przez jakiś czas na włosach. Ale znalazłam na to sposób. Po zmyciu maski nakładam olejek z Gliss Kur, którego zapach bardzo mi się podoba i który skutecznie niweluje zapach maseczki.

WP_20150724_002

Działanie

Tak jak wspomniałam na początku, stosuję tą maskę od około 3 miesięcy, z częstotliwością co 3 dni i muszę przyznać, że przynosi oczekiwane efekty. Maskę nakładam na lekko osuszone ręcznikiem włosy oraz na skórę głowy, następnie zakładam foliowy czepek i zawijam głowę ręcznikiem, aby utrzymać ciepło i dzięki temu wyciągnąć z maski najwięcej jak się da 🙂 Całość trzymam minimum 30 minut, jakiejś górnej granicy nie mam. Włosy co prawda nie przestały wypadać (taka ich natura), ale gubię ich zdecydowanie mniej niż przed rozpoczęciem kuracji. Mam wrażenie, że są bardziej sprężyste i nie tak łamliwe jak dotychczas. Już po jednym użyciu, włosy są błyszczące, gładkie i miękkie. Jednocześnie maska nie obciąża włosów, chociaż nakłada się ją również na skórę głowy. Włosy są nawilżone, lekkie, ale się nie puszą. Tutaj kolejny duży plus się należy.

Cena

Swoją maskę kupiłam w aptece i z tego co pamiętam zapłaciłam za nią około 22 zł za pojemność 500 ml. O ile się nie mylę, była objęta promocją, ale cena regularna to około 30 zł, więc nie ma dramatu, zwłaszcza, że dla mnie ten produkt jest rewelacyjny.

Reasumując

Moje włosy pokochały maskę Biovax i są nie do poznania od kiedy ją stosuję. Na pewno kupię ją ponownie i gorąco ją Wam polecam. Obietnice producenta u mnie zostały spełnione z czego jestem bardzo zadowolona. Jedynym minusem jaki mogę wskazać, to właśnie zapach, o którym wspominałam i niezbyt trwałe wieczko, które się urwało, ale powiedzmy sobie szczerze- czy w stosunku do efektu jaki dalej stosowanie tego produktu, są to na pewno duże wady? Według mnie to detale, które nie zmniejszą mojej miłości do tej maseczki 🙂

Gliss Kur Million Gloss

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić produkt, którego używam już od dłuższego czasu i uważam, że warto na niego zwrócić uwagę. Olejek Gliss Kur Million Gloss trafił w moje ręce zupełnie przypadkowo, ponieważ otrzymałam go jako gratis przy zakupie szamponu i odżywki z tej serii i tak leżał sobie nietknięty do czasu, aż skończył mi się jedwab do włosów.

WP_20150702_003
Początkowo podchodziłam dosyć sceptycznie, bo po pierwsze nie przepadam za produktami Schwarzkopfa, po drugie wiem jakie kiepskie składy mają szampony i odżywki z Gliss Kura- nie czarujmy się- większość produktów drogeryjnych robi tylko tyle, że nasze włosy wyglądają na zdrowsze, są bardziej błyszczące, ale jest to wyłącznie powierzchowne działanie. No i co tu dużo gadać, z jedwabiami do włosów jest podobnie i nie będzie zaskoczenia, że z tym olejkiem również. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć co pisze producent na temat tego kosmetyku:

WP_20150702_002
Olejku można używać na kilka sposobów,  ja jednak stosuję go tylko w taki sposób jak dotychczas jedwab- czyli kroplę olejku rozcieram w dłoniach i rozprowadzam na prawie całej długości mokrych włosów (nie nakładam tuż u nasady). Ciężko się nie zgodzić, że włosy są bardziej lśniące, wygładzone, łatwo je rozczesać. Dzięki opakowaniu z pompką produkt aplikuje się naprawdę łatwo. To co bardzo w nim lubię to przede wszystkim wysoka wydajność i bardzo przyjemny zapach oraz ułatwione rozczesywanie i tak jak wspomniałam sprawia, że włosy są wygładzone. Oczywiście mam pełną świadomość, że ten produkt w żaden sposób nie odżywia ani nie regeneruje moich włosów, jednak jest dobrym sposobem na szybkie sprawienie, że wyglądają zdrowo i nie widać, że końcówki w rzeczywistości są przesuszone. Czemu uważam, że jest lepszy niż jedwab? Z dwóch prostych przyczyn: po pierwsze wydajność, a po drugie nieporównywalnie większa wygoda podczas aplikacji produktu, jakość jest chyba porównywalna. Nie analizowałam składów, więc pod tym kątem się nie wypowiem.
Jeśli chodzi o produkty drogeryjne do włosów, nie traktuje ich poważnie (może poza paroma wyjątkami), ale właśnie jako kosmetyki, które szybko wizualnie poprawią stan moich włosów. Do faktycznej pielęgnacji i regeneracji wolę zdecydowanie szampony i maski apteczne. Ale ten olejek myślę, że jest wart uwagi, własnie jako taki awaryjny ratunek dla wyglądu naszych włosów.

A Wy stosujecie tego typu produkty, a jeśli tak o czy macie jakieś ulubione? A może miałyście okazję wypróbować ten konkretny olejek? Jestem ciekawa Waszych opinii i zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach 🙂

Zakupowo w Rossmannie

Dzisiaj będzie króciutko, chciałam Wam tylko przedstawić co fajnego wczoraj upolowałam w Rossmannie 🙂 A polowałam natchniona recenzjami na Waszych blogach 🙂 I tym sposobem kupiłam:

1. Maskę do włosów z Alterry (aloes i granat)
Akurat trafiłam na promocję za 5,99 zł, więc chytrze wzięłam dwie 🙂

WP_20150129_003

 

 

 

 

 

 

 


2. Krem do ciała Isana Granat i figa

Kosztował z tego co pamiętam też około 5-6zł, a opakowanie ma 500ml pojemności.

WP_20150129_001

 

 

 

3. Płyn micelarny Garnier 3 w 1
Pisałam jego recenzję , a potem znalazł się w ulubieńcach roku 2014 . Kosztował 17,99 zł.

4. Eveline odżywka wybielająca do paznokci (cena: około 12zł)

5. Eveline korektor kryjąco- rozświetlający (cena: w granicach 15zł – nie pamiętam niestety)

WP_20150129_004

 

 

 

 

 

 

 

 

I to by było na tyle, niedługo pewnie opiszę pierwsze wrażenia ze stosowania zakupionych produktów. Wczoraj już użyłam pierwszy raz odżywki, bez żadnego lakieru i póki co ładnie wygląda na paznokciu, zobaczymy jakie przyniesie efekty. Korektora dzisiaj tez użyłam, ale niestety moje pierwsze wrażenie nie jest najlepsze- ma bardzo słabe krycie lub za słabe jak na moje cienie pod oczami, no ale zobaczymy po dłuższym użytkowaniu. Do przeczytania! 🙂

Oil Cleansing Method – pielęgnacja twarzy olejami – wstęp

Dzisiaj będzie krótko, bo tylko tytułem wstępu do tematu pielęgnacji olejami.

Jakiś czas temu trafiłam na filmik katOsu, która akurat postanowiła podzielić się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami dotyczącymi pielęgnacji twarzy olejami i co tu dużo mówić zachęciła mnie ogromnie, bo sama mam podobne problemy z cerą, borykałam się również z trądzikiem, który na szczęście został wyleczony w stosunkowo krótkim czasie przez świetną, kompetentną panią dermatolog, na którą, jak to zwykle bywa, trafiłam przypadkowo 😉 No, ale pomyślałam, trądziku nie ma, to super, ale fajnie by było dzięki naturalnej pielęgnacji uspokoić trochę cerę. Jak pomyślałam, tak zrobiłam i  zmywam makijaż olejkiem rycynowym. Niestety muszę się przyznać do zdecydowanego braku systematyczności- czasem zmywam olejkiem, czasem płynem micelarnym, a czasem po prostu pod prysznicem pierwszym lepszym żelem… więc jak się domyślacie kiepskie to uspokajanie cery 😉

Postanowiłam to zmienić, bo dobrze wiem, że żadna, nawet najbardziej „wyrozumiała” cera nie polubiłaby takiego traktowania. Do mojego oleju rycynowego dodatkowo dokupiłam olej ze słodkich migdałów oraz olej z avocado. Jak tylko produkty do mnie dotrą, zrobię mieszankę i wypróbuję SYSTEMATYCZNIE usuwając makijaż metodą, którą za chwile przedstawię i dam Wam znać jakie efekty. Jestem raczej entuzjastycznie nastawiona, bo nawet nieregularne stosowanie olejku rycynowego przynosiło świetne efekty, więc myślę, że może być tylko lepiej 😉

No i czas na odnośniki:

– jeśli ktoś woli obejrzeć i posłuchać to polecam filmik katOsu :
https://www.youtube.com/watch?v=SD42gKde9W8

– a dla tych, którzy wolą przeczytać, zapraszam na wizaż.pl:
http://wizaz.pl/Pielegnacja/Trendy-w-pielegnacji/Tajemnicze-OCM

 

Jeśli macie jakieś doświadczenia czy porady dotyczące tej metody pielęgnacji, zachęcam do pozostawienia wiadomości w komentarzu. A ja w tym temacie odezwę się za kilka miesięcy 😉

 

P.S a ta lekarka to doktor Anna Haberka, przyjmuje w Falcku na Mazowieckiej w Krakowie

 

O nie! Będę łysa!

Problem nadmiernej utraty włosów dotyczy wielu kobiet i mężczyzn i może mieć różnego rodzaju podłoże. Ponieważ problem dopadł mnie i chcąc nie chcąc musiałam się pochylić trochę nad tematem, postanowiłam zebrać uzyskane przeze mnie informacje w jedną całość i zaserwować w pigułce na blogu.

 

hair-122710_640

 

Jesienią jesteśmy szczególnie narażeni na utratę włosów?

Pomimo tego, że nie zostało to jednoznacznie udowodnione naukowo, jednak można odnaleźć w tym twierdzeniu pewne fakty: jesienią w naszym organizmie mogą powstawać niedobory witaminy D, która ma wpływ na kondycję skóry i jej przydatków, w tym włosów.

Jak wiadomo witamina D syntetyzuje się w skórze pod wpływem światła słonecznego, a niestety jesienią słonecznych dni mamy niewiele.

OK! zatem wystarczy gdy kupię w aptece jakiś preparat witaminowy!

Nie do końca. Najlepiej w pierwszej kolejności wykonać badania, aby sprawdzić czy rzeczywiście wykażą jakieś niedobory i dopiero wówczas sięgnąć po suplementy diety, jeżeli zajdzie taka konieczność. Większe prawdopodobieństwo, że produkt nam pomoże, jeśli nie będziemy go zażywać w ciemno.

Niedobór żelaza przyczyną wypadania włosów?

Zgadza się, niedobory żelaza są jedną z przyczyn utraty włosów! W tej sytuacji warto uzupełniać żelazo poprzez suplementację, jednak dobrze jest poprzedzić to badaniami. Nie chodzi tutaj o morfologię czy poziom żelaza we krwi, ale oznaczenie poziomu ferrytyny we krwi. Jak mówi dermatolog, zdarza się tak, że poziom żelaza we krwi ma prawidłowe wartości, a jednak poziom ferrytyny jest poniżej normy i jest to już wskazanie do suplementacji. A ferrytyna w skrócie to nic innego jak  rodzaj białka obecnego we wszystkich komórkach odpowiadające za magazynowanie zapasów żelaza. Ferrytyna najlepiej wchłania się w środowisku kwaśnym, więc warto preparaty z żelazem warto popić szklaną soku pomarańczowego lub zażyć razem z witaminą C.

A co z odżywkami, maskami, olejkami?

Maski i odżywki warto stosować, jednak należy pamiętać, że nie mają one wpływu na proces nadmiernej utraty włosów, mogą one wzmacniać, nawilżać i odżywiać te włosy, które już wyrosły, ale na pewno nie powstrzymają wypadania.

Czy farbowanie włosów powoduje ich wypadanie?

Zdecydowanie nie! Farbowanie może powodować ich łamliwość, przesuszenie, kruszenie się, ale nie powoduje utraty włosów. Oczywiście nie mówię o reakcjach alergicznych na produkt, bo nie o tym dzisiaj mowa.

Wiek i obciążenia genetyczne

Włosy niestety mogą przerzedzać się z wiekiem, przełomem u kobiet jest menopauza, gdy w organizmie zaczyna brakować estrogenów, które odpowiadają za kondycję naszej skóry. Tendencję do wypadania włosów można niestety również odziedziczyć, niestety nie działa to tak, że mężczyźni dziedziczą łysienie po ojcu, dziadku, a kobiety po matce czy babce. Ja jestem tego doskonałym przykładem, ponieważ ewidentnie odziedziczyłam tą skłonność po ojcu, podczas, gdy mama zawsze miała mocne i zdrowe włosy i żadnych problemów z wypadaniem.

Wypadanie włosów to problem dla lekarza?

Jak najbardziej! Warto udać się do dermatologa, który na podstawie wywiadu i stanu naszej skóry (obserwowanej w dużym powiększeniu) może stwierdzić przyczynę i rodzaj naszego problemu. Nie potrzebujemy do tego specjalisty skierowania od lekarza pierwszego kontaktu, więc tym bardziej procedura nie wymaga wiele wysiłku z naszej strony.

Preparaty wzmacniające

Na rynku obecnie jest wiele rodzajów preparatów ukierunkowanych ściśle na poprawę kondycji włosów, jeden z nich kupiłam, jestem w połowie opakowania i już widzę pierwsze efekty i tzw. „baby hair”. Nie podaję jego nazwy, ponieważ, każdy indywidualnie z pomocą farmaceuty lub lekarza może dobrać produkt odpowiedni dla swoich potrzeb.

Moje paranoje… ? 🙂

I na koniec warto zwrócić uwagę, że często demonizujemy problem ze względu na… długość naszych włosów . Pamiętajcie, że długie włosy są bardziej widoczne (np. w wannie czy brodziku) co wcale nie musi oznaczać, że wypadają ich jakieś dramatyczne ilości. Większość z nas traci codziennie od 20 do 40 włosów, ale nawet utrata 100 dziennie mieści się podobno w jakiejś normie. Więc zanim wpadniecie w panikę, życzę miłego liczenia 😉

 

Ponieważ nie jestem ekspertem w tej dziedzinie bardzo proszę o wszelkie uwagi, sprostowania w komentarzach.