Zwierzaki Madzi

Witam Was bardzo serdecznie, dzisiaj będzie niekosmetycznie, chociaż zbieram się od dłuższego czasu do skończenia ulubieńców, dziś przychodzę z bardzo ważną sprawą i ogromną prośbą do Was kochane. Natknęłam się na profilu Martyny Wojciechowskiej na następujący wpis:

„Mam do Was wielką prośbę! Madzia jest niezwykle dzielną dziewczynką, którą poznałam w Przylądku Nadziei, walczącą z groźnym nowotworem kości. Jej największą pasją są zwierzęta. W domu czeka na nią cała gromada przyjaciół – dwa psy, króliczek, żółwie, myszki, rybki i … jaszczurki. Każdego dnia opisuje ich historie na swojej stronie. I ma takie wielkie marzenie, żeby o jej blogu dowiedziało się jak najwięcej osób. Wystarczy wejść na stronę http://zwierzakimadzi.blogspot.com/ i zostawić tam parę miłych słów, które z całą pewnością wywołają ogromny uśmiech na twarzy Madzi. 🙂

Pamiętajcie, że pomaganie jest cool! M.”

 DSC01872[1]
Dołączam się do tej prośby, Madzia ma wspaniałą pasję i ogromne serce, cudnie się czyta Jej wpisy i ogląda zdjęcia, które robi, jest inteligentna, zabawna, błyskotliwa 🙂 A do tego ma tyle siły na walkę ze straszną chorobą. Wesprzyjmy Ją chociaż w ten drobny sposób, odwiedzając jej bloga i pozostawiając po sobie ślad.
Reklamy

Zostań Mikołajem dla bezdomniaka

Kochane!

Dzisiaj będzie zupełnie niekosmetycznie. Chciałam podzielić się z Wami inicjatywą, którą sama oczywiście wsparłam.
Chodzi o pomoc dla Meli, około 5 letniej suczki w typie amstaffa, która bardzo wiele wycierpiała w swoim życiu 😦

mela1

Poniżej pozwolę sobie wkleić szczegółowe informacje na jej temat, które możecie także przeczytać pod tym adresem:

http://nakedbrindle.blox.pl/2015/12/I-ty-mozesz-zostac-Mikolajem-dla-bezdomniaka.html

„Mela to ok. 5-letnia sunia w typie amstaffa. Dziś obraz nędzy i rozpaczy w pręgowanym ciele. Nie wiemy jak długo była zaniedbywana i nieleczona przez poprzedniego opiekuna. Czy Mela miała w ogóle kiedykolwiek troskliwy dom? Tego już się nie dowiemy. Gdy dostaliśmy jej zdjęcia od schroniska z błaganiem o pomoc, nie mogliśmy przejść obojętnie. Nie mogła też przejść obojętnie Karolina, która podarowała jej najważniejszy pierwszy krok w powrocie do pełni formy – dom tymczasowy. I tak zaczęła się po raz kolejny „nasza walka”.

Mela przyjechała do Warszawy, gdzie przeszła już pierwsze konsultacje: okulistyczną, dermatologiczną, internistyczną i dentystyczną. Dostaliśmy szereg badań, zaleceń, leków. Przede wszystkim leczymy zapalenie płuc u Meli oraz zapalenie barwnikowe rogówki. Po zaleczeniu tych chorób, Mela będzie musiała przejść aż trzy operacje:
– sterylizację + wycięcie narośli (guzków) z ciała,
– operacje Stadesa – korektę powiek skierowanych w stronę rogówki,
– piłowanie i usunięcie wielu zębów.

Mela trafiając do nas otworzyła kolejną puszkę wydatków. Jej leczenie już kosztowało nas 700 zł (rozliczenie na forum fundacji), a to dopiero początek.
Pragniemy zwrócić Waszą uwagę, że psy trafiając do fundacji dostają bardzo dobrą opiekę oraz właściwe leczenie, na które w schronisku nie mają szans. Fundacja nie dostaje dotacji z budżetu państwa. Leczymy, dbamy i „naprawiamy” psy dzięki Waszej hojności. Bez Was nie ma nas. Dlatego po raz kolejny musimy zaapelować do Waszych serc i portfeli o pomoc. Musimy pomóc Meli! To wspaniały, łagodny i spokojny pies.

Więcej informacji: http://www.fundacja-ast.pl/pl/adopcje/psy-fundacyjne/777-mela

mela3

Wszystkich, którzy chcą się dołożyć do paczki dla Meli – zapraszam do kontaktu mailowego (alau@vp.pl) lub przez fanpage na facebooku ( link ). Liczy się nawet najmniejsza pomoc, wspólnymi siłami możemy zrobić kochanej suni super prezent i choć trochę odciążyć jej opiekunów.”

 

Wiem, że mój blog nie ma wielu czytelniczek, ale bardzo gorąco proszę Was o choćby najmniejszą pomoc dla Meli, zasłużyła, aby w końcu otrzymać coś dobrego od człowieka. Będę Wam również bardzo wdzięczna za przekazanie wieści dalej.