Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Hej dziewczyny, baaardzo długo mnie nie było, za co Was serdecznie przepraszam i mam nadzieję, że jeszcze komuś zdarza się tu zaglądać. Sporo się u mnie działo i bardzo ciężko było mi znaleźć czas na pisanie, a nie chciałam też pisać byle jak i byle co. Zaniedbałam też zaglądanie na Wasze blogi, więc dużo czytania przede mną 🙂

Z racji tego, że kończy się czerwiec zmobilizowałam się w końcu i postanowiłam Wam opowiedzieć o ulubieńcach nie tylko czerwca,ale też wcześniejszych miesięcy, podczas których nadal testowałam różne produkty, ale nie miałam okazji się z Wami podzielić moimi wrażeniami. Tak więc przechodzimy do rzeczy, bez zbędnego przedłużania. Kolejność produktów, jak zwykle, losowa 🙂

Manicure hybrydowy i produkty firmy Semilac

WP_20160627_004

Mniej więcej na początku roku, po solidnym rozpoznaniu tematu, zdecydowałam się na zakup akcesoriów niezbędnych do samodzielnego wykonywania manicure hybrydowego. Wybrałam firmę Semilac i w moich rękach wkrótce znalazła się lampa LED 6W, aceton, cleaner (odtłuszczacz), waciki bezpyłowe, bloczek polerski, baza, top no i oczywiście lakiery. Stopniowo, pomału te lakiery uzupełniam, ponieważ jest to niemały jednorazowy wydatek (29 zł). Już po pierwszym manicure wykonanym hybrydami wiedziałam, że nigdy, przenigdy nie wrócę do lakierów tradycyjnych. Praca z hybrydami to czysta przyjemność 🙂 Lakier jest plastyczny i mogę poprawiać wszystkie niedociągnięcia w nieskończoność, dopóki paluszki nie znajdą się pod lampą mogę dopracowywać idealny dla mnie efekt. Wybór kolorów, które oferuje Semilac może przyprawić o zawrót głowy. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że odcienie pokazywane na opakowaniach znacznie różnią się od koloru rzeczywistego, więc warto poszukać w internecie zdjęć wybranego odcienia, już na paznokciach lub próbniku. Poniżej możecie zobaczyć kolor Glossy Cranberry, który zupełnie inaczej wygląda na naklejce, zupełnie inaczej na zdjęciu moich paznokci i jeszcze inaczej na żywo. Na fotografiach wpada w fuksję, jednak tak na prawdę to bardzo stonowany odcień czerwieni.

WP_20160627_005 WP_20160627_006

Dla porównania jeszcze zdjęcie tego koloru z internetu (moim zdaniem najbardziej odpowiada rzeczywistości):

066 glossy cranberry

Wśród moich ulubionych kolorów znalazł się również numer 023 Banana- bardzo fajny wiosenno -letni kolor, wygląda idealnie, gdy skóra jest trochę opalona:

WP_20160627_008 WP_20160627_007

A te kolory, których używam najczęściej, oprócz wspomnianego wcześniej 066 Glossy Cranberry, to:

034 Mardi Gras

Created with Nokia Refocus

121 Ruby Charm (zdjęcie Maxineczka, od razu widać różnicę między profesjonalnym zdjęciem, a moimi 😉 muszę nad tym popracować)

121 Ruby Charm

063 Legendary Red

063 Legendary Red

002 Delicate French

002 Delicate French

i pożyczany kilka razy od koleżanki:

103 Elegant Raspberry

103 Elegant Raspberry

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że z hybrydami można się bardzo polubić, warto jednak poświęcić chwilę czasu na dokładne przygotowanie płytki paznokcia i nie robić manicure w pośpiechu, tylko postawić na spokój i precyzję. Wówczas możemy cieszyć się pięknym manicurem nawet przez 4 tygodnie! 🙂

L’oreal Volume Million Lashes So Couture

WP_20160627_012

Ta mascara podpatrzona u różnych blogerek i youtuberek skradła moje serce. W końcu znalazłam naprawdę idealny tusz! Maksymalnie pogrubia i wydłuża rzęsy, z łatwością można osiągnąć efekt sztucznych rzęs, ale również subtelne podkreślenie przy użyciu jednej warstwy tuszu. Ma to, co każdy tusz mieć powinien: jest mega czarny, pogrubia, wydłuża rzęsy, nie osypuje się, jest bardzo trwały i pięknie się prezentuje na rzęsach. Wyposażony w silikonową szczoteczkę z krótkimi „włoskami”, za pomocą których bardzo precyzyjnie możemy zaaplikować produkt.

WP_20160627_014
Jego cena jest dosyć wysoka, w Rossmannie kosztuje 60,99 zł, ja natomiast kupuję go w drogeriach internetowych za połowę tej ceny. Wart wypróbowania 🙂

Dove Balsam do ciała Summer Glow light skin

WP_20160627_009

Nie wiem czy wiecie, jeśli nie to zaraz się dowiecie, ale z natury mam bardzo jasną karnację, a nogi przeraźliwie wręcz białe 🙂 O ile resztę ciała udaje mi się czasem opalić, z nogami zawsze mam problem, a jeśli już się uda, są spieczone na raka, potem schodzi skóra i koniec marzeń o pięknej opaleniźnie 😉 Znalazłam doskonałe rozwiązanie na moją „przypadłość”, jest to balsam Dove z samoopalaczem, ale w bardzo bezpiecznej, niewielkiej ilości.

WP_20160627_010

Wystarczy posmarować ciało jak zwykłym balsamem, nie trzeba jakoś specjalnie uważać, bo nie da się nim narobić smug. Po 2-3 godzinach widoczny jest pierwszy delikatny efekt. Powtarzam ta czynność 3 dni z rzędu i efekt fajnej, zdrowej opalenizny utrzymuje się 7-10 dni. Oczywiście można normalnie się myć, nie robią się żadne zacieki czy smugi, kolor zmywa się bardzo równomiernie. Balsam nie ma tez nieprzyjemnego zapachu charakterystycznego dla samoopalaczy. Wiem, że jest też jego nowa wersja, ale ma słabe opinie  na wizażu. Tą starą wersję, którą posiadam, można kupić w drogerii superkoszyk.pl. Bardzo gorąco go polecam wszystkim „bledziuchom”, które chciały by w bezpieczny i zdrowy sposób nabrać trochę koloru 🙂

 

Ziaja Med Kuracja Antybakteryjna

Created with Nokia Refocus


W ulubieńcach grudnia pisałam Wam o kremie z tej serii, od tamtego czasu używam, dodatkowo oprócz kremu, tonik i punktowy żel na niedoskonałości. Cała trójka sprawdza się u mnie znakomicie, rzadko zdarza się jakaś „niespodzianka” na twarzy, skóra jest uspokojona i nie przetłuszcza się już tak bardzo. Jestem bardzo zadowolona z tej serii, jedyny produkt, który mi nie przypasował to żel do mycia twarzy, który wysuszył skórę i spowodował wysyp, tak więc odstawiłam go i używam go do mycia pędzli czy Beauty Blendera.

Ziaja Liście Manuka pasta do głębokiego oczyszczania twarzy

WP_20160627_018

Skoro już jesteśmy przy firmie Ziaja to muszę również wspomnieć o znakomitej paście oczyszczającej do twarzy. Gęsta, wydajna, doskonale peelinguje usuwając wszystkie zanieczyszczenia i martwy naskórek. Stosuję ją dwa razy w tygodniu, czasem rzadziej i w zupełności to wystarcza. Oczywiście pastą tą nie da się całkowicie oczyścić porów, ale dobrze wspomaga proces oczyszczania twarzy i krótko mówiąc jest to dobry i tani peeling do twarzy.

Golden Rose pomadka Sheer Shine 

WP_20160627_022
Nie używam zbyt często pomadek, ale gdy zobaczyłam efekt jaki dają na ustach nowe pomadki Golden Rose, musiałam wypróbować na sobie. Wybrałam kolor 18 i jestem bardzo zadowolona.

WP_20160627_021 WP_20160627_020
Pomadka jest niezwykle kremowa, nawilżająca, bardzo przyjemnie się ją nosi. Zapewnia delikatny efekt z pięknym połyskiem, w sam raz na lato. Na pewno dużym atutem jest cena (około 14, zł) oraz wybór kolorów, jest ich chyba ponad 30, o ile mnie pamięć nie myli. Dodatkowym plusem w mojej ocenie jest kształt pomadki, najbardziej lubię właśnie takie wąskie, wysuwane szminki 😉

Bardzo fajny przegląd kolorów autorstwa Hani Knopińskiej możecie obejrzeć tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=NYKSce3KOxA

 

Eveline Multiodżywcza oliwka do skórek i paznokci

eveline oliwka


Oczywiście nie mogłabym zapomnieć o mojej ulubionej w ostatnim czasie oliwce do pielęgnacji skórek i paznokci. Niezależnie od metody usuwania skórek (wycinanie, odsuwanie, zmiękczanie specjalnym żelem itd) zawsze odrastają u mnie dosyć twarde i suche, co wygląda bardzo nieestetycznie. Postanowiłam zacząć je odżywiać od zewnątrz i w ten sposób trafiłam na oliwkę z Eveline. Otrzymujemy ją w standardowej buteleczce z pędzelkiem, jak lakier do paznokci. Jest bardzo wydajna, pięknie pachnie (ten zapach kojarzy mi się z gumą Turbo 😉 ) i co najważniejsze robi swoją robotę 😉 Już po tygodniu stosowania (aplikacja raz dziennie) skórki stały się miękkie, przestały się „strzępić”, a skóra wokół paznokci przestała być podrażniona. Doskonale się tez sprawdza po zakładaniu i ściąganiu hybryd, aby trochę odżywić okolice paznokci po zastosowaniu cleanera i acetonu. Produkt rewelacyjny, na pewno kupię go ponownie, gdy uda mi się skończyć to opakowanie, które mam obecnie. Załączyłam zdjęcie z internetu, ponieważ, możecie sobie wyobrazić jak wygląda buteleczka z oliwką po kilku miesiącach używania 😉

Maybelline kredka do brwi Brow Satin

WP_20160627_015 (2)

Kolejnym produktem, który chciałabym Wam polecić jest wysuwana, dwustronna kredka do brwi firmy Maybelline.
Z jednej strony mamy wysuwaną cieniutką i dosyć twardą kredkę, którą z łatwością możemy rysować pojedyncze włoski, a w zależności od siły nacisku możemy uzyskać delikatne podkreślenie lub mocno zaznaczone brwi.

WP_20160627_016 (2)

Z drugiej strony jest gąbeczka z cieniem/pudrem,  którym bez problemu możemy wypełnić brwi i nadać im mocniejszy akcent.

WP_20160627_017 (2)

Produkt jest bardzo trwały, bez problemu utrzymuje się nawet 12 godzin bez dodatkowego utrwalania żelem do brwi. Nie rozmazuje się, nawet, gdy dopadł mnie deszcz brwi były w idealnym stanie. Ogólnie rewelacja, jestem z niej bardzo zadowolona i muszę przyznać, że zdetronizowała kredkę Loreal, którą niestety trzeba było ostrzyć i nie umożliwiała tak precyzyjnej aplikacji. Gorąco polecam 🙂 Tradycyjnie cena w Rossmannie to 28,79 zł, a w drogeriach internetowych 19,90 zł.

Maybelline Color Tattoo

WP_20160627_027

Kremowy cień do powiek, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać 🙂 Wybrałam odcień Creme De Nude nr 93. Doskonale sprawdza się jako baza pod cienie, nie zbiera się w załamaniach, jest bardzo trwały i kremowy, ale ma taką dosyć toporna konsystencję. Nakładanie go pędzelkiem do korektora u mnie się nie sprawdziło i po prostu aplikuję go palcem, dzięki temu mogę go dokładnie wklepać i uzyskać jednolity kolor i powierzchnię. Przypadł mi bardzo do gustu i już teraz nie ma makijażu bez tego cienia 🙂 W planach mam wypróbowanie innych kolorów. Cena 25,69 zł w Rossmannie, a w drogeriach internetowych 14,90 zł. Więc nie muszę podpowiadać gdzie opłaca się go kupić 😉

Stapiz Sleek Line Repair (szampon, balsam i maska)

stapiz-sleek-line-repair-balsam stapiz-sleek-line-repair-maska-z-jedwabiem-1000-ml stapiz-sleek-line-szampon-z-jedwabiem-1000ml

I na koniec coś do pielęgnacji włosów, czyli seria, która już dawno stała się moim hitem pielęgnacyjnym.
Używałam na zmianę szamponu z balsamem, teraz używam szamponu i maski, bo nie udało mi się kupić balsamu. Wszystkie trzy produkty bardzo się lubią z moimi włosami, nie obciążają ich i doskonale odżywiają. Szampon super sobie radzi zarówno ze zmywaniem olejków jak i codzienną pielęgnacją. Dużo łatwiej jest mi rozczesać włosy i znacznie mniej ich wypada. Produkt bardzo dobrej jakości i w bardzo niskiej cenie- za 1L szamponu zazwyczaj płacę około 11-13 zł. Naprawdę warto wypróbować 🙂 Dostępne są oczywiście również w mniejszych opakowaniach (200 lub 300 ml), więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

I to chyba tyle ode mnie dzisiaj 🙂 Mam nadzieję, że miło spędzicie czas czytając o moich nowych ulubieńcach i wkrótce napiszę znowu- obiecuję już nie robić tak długiej przerwy 🙂 Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do przeczytania! 😉